1). Złote myśli obserwatora.

21a97c79d838b7c594840fb4d1aeadc7

Światem rządzą skrajności. Tam gdzie jest góra, jest też dół. Tam gdzie jest przypływ, musi być odpływ. Po każdej nocy wstaje dzień, a tam gdzie jest słońce musi w końcu spaść deszcz (choćby meteorytów ;)) Jak widać skrajności nie mogą istnieć oddzielnie, więc nie twórz sztucznych podziałów na właściwe i niewłaściwe, pożądane i niechciane, dobre i złe. Uwypuklanie różnic może Ci pomóc w pracy, kiedy musisz zdecydować jak masz postąpić, pomoże Ci przejść bezpiecznie przez ulicę i wpoić dziecku zasady panujące na tym świecie. Nie będzie jednak drogowskazem w dążeniu do samospełnienia, czy próbach wypełnienia wewnętrznej pustki. Bądź jak ocean, którego fale wznoszą się i opadają tak, jak zwiększa i zmniejsza się częstotliwość myśli w Twojej głowie. Nie próbuj walczyć z falami, którymi jesteś, ani wybierać, czy wolisz być tylko falą wznoszącą lub opadającą. Oceanowi to nie przystoi. Bądź jak niebo, a chmury traktuj jak własne emocje, czy cokolwiek co przejawia się w Twojej świadomości. Czy niebo w jakikolwiek sposób ingeruje w ruch chmur? Porzuć potrzebę kontroli. Twoje serce bije nie zważając na fakt, że chwilowo istnienie wydaje Ci się pozbawione sensu. Ufaj. Pozwól życiu przejąć stery i zaopiekować się sobą. Bądź Domem dla wszystkich swoich życiowych doświadczeń, czyli miejscem, w którym mogą one odnaleźć spokój i bezpieczeństwo. Ty jesteś Pokojem na tym świecie – bezkresem pozytywnej energii! Żyj świadomie. Bez względu na to, czy wspominasz „miniony” czas, czy uciekasz w świat wyobrażeń wydarzenia zawsze rozgrywają się w czasie teraźniejszym. Nic nie dzieje się wczoraj lub jutro. Wczoraj „ewoluowało” w dzisiaj, a jutro nigdy nie nadejdzie. Twój stosunek do chwili obecnej określa jej jakość. Bądź otwartym na to co przynosi życie. Nie zakładaj, że coś się wydarzy. Zamiast tego przyjmij postawę dziecka lub czujnego zwierzęcia, które uczy się otoczenia, a nie je definiuje. Skupiaj się na elementach łączących wszystkie istoty. Jednym z nich jest obecność. W sytuacji, gdy czas odciska piętno na zjawiskach zachodzących w przyrodzie, kondycji naszych ciał, czy pojawiających się i odchodzących myślach fundament istnienia, czyli poczucie „jestem”, pozostaje niezmienione. Nie mam tu na myśli „bycia” kimś specyficznym (n.p. zatrudnionym w danym zawodzie, czy obdarzonym określonymi umiejętnościami). Chodzi o świadomość żywotności, czyli jedyną pewną rzecz na tym świecie. Tak jak nóż nie potnie siebie samego, czy oko nie dojrzy własnego kształtu, tak ja nie jestem w stanie stwierdzić kim jestem. Niczym aktor odgrywam rolę w teatrze życia, ale kreacja, choćby najbardziej wierna pierwowzorowi, nie opisze mojej natury. To czego doświadczam jest kruche i  przeminie, zostawiając pole dla przejawienia się czegoś zupełnie przeciwnego, dlatego nie warto kurczowo trzymać się jednej prawdy z nadzieją, że zostanie nią już na zawsze. To czego szukamy zawarte jest w umiejętności trwania w przyzwoleniu na ulotność wszystkich zdarzeń. Mistrzowie duchowi mówią: „W dniu, w którym zaprzestaniesz podróży dotrzesz do celu”. Bądź.

1402654916

Powyższe zdjęcie (cytat) pochodzi ze strony zmianywzyciu.pl.