30). Złoty środek.

Warunkiem, który sprawia, że możemy wyznawać jeden światopogląd, jedną życiową postawę jest istnienie świata od nas różnego, dzięki któremu jesteśmy „widoczni”. Jednak człowiek zamiast odnosić się z szacunkiem do otoczenia, które umożliwia jego byt, woli porównywać wyznawane przez siebie wartości z cechami świata go otaczającego. Nie ma dobra bez zła, nie ma przypływu bez odpływu, a wzlotu bez upadku. Zamiast wykazać się otwartością na różnorodność życia istota ludzka odrzuca część postaw tego świata, oznaczając je jako niewłaściwe. Jeżeli świat jest niewłaściwy, to my również nie mamy racji bytu, bo jak wspomniałem całe to nasze „świecenie przykładem” jest uzależnione od istnienia drugiej strony medalu t.j. postaw przeciwstawnych. Każde ziemskie istnienie jest konsekwencją eonu lat przemian i jest bezwarunkowo optymalne. W głebi serca każdy z nas o tym wie, ale ciągła analiza otaczających nas zjawisk nie pozwala nam trwać tu i teraz, widząc świat bez „za” i „przeciw”. Złoty środek to zrozumienie, że ta chwila nie może być lepsza, ani gorsza. W rzeczywitości nie może być ona jakakolwiek, bo oceniasz ją „od wewnątrz”. Twierdząc, że czegoś jej brakuje sugerujesz, że istnienie może być niedoskonałe. Takie zachowanie jest jak pogoń za trendami. Teraz na topie jest „zdrowe odżywianie”, a za 1000 lat wszyscy będziemy żywić się energią kosmiczną. Życie to ciągła zmiana, a mądrość życiowa to przyzwolenie na ulotność wszelkich wartości.
Podsumowując zacytuję Grzegorza Turnaua: „Słowo to zimny powiew nagłego wiatru w przestworze; Może orzeźwi Cię, ale donikąd dojść nie pomoże”.