45). Do nikogo.

Problemem ludzi jest świadomość, że każdy z nas ma odrębną wizję świata od naszej. Wierzymy w odgórnie narzucony porządek tkwiąc na Ziemi jak w jakimś więzieniu. Ja widzę coś innego. Ludzie wierzą, że zabicie zwierzęcia jest usprawiedliwione, a człowieka już nie. Coś przecież muszą jeść, ale pragnienie zabijania ma dokładnie to samo podłoże co potrzeba zaspokojenia głodu, a jest nim uczucie pustki, świadomość własnej odrębności i czasu, w którym można poczuć się lepiej. Nie chcę wdawać się w spory o ludzką naturę, naszą biologiczną budowę i.t.p. To, że mamy do dyspozycji jakieś narzędzie nie znaczy, że musimy go użyć. Jeżeli możliwa jest bilokacja, pokonanie grawitacji siłą woli, oznacza to, że wyjście poza cielesność jest w zasięgu umysłu. Ostatnie zdanie nie jest przypuszczeniem, tylko własną obserwacją. Ten świat jest jak droga powrotna do domu – t.j. świata przynależności. Tu na Ziemi uczymy się jak żyć ze sobą, ale musimy mieć świadomość, że nasza nauka odbywa się kosztem innych. Idąc po ulicy zabijamy stworzenia, które stanęły nam „na drodze”, inne zjadamy. Nie piszę o tym dlatego, żeby wzniecić w kimś poczucie beznadziejności, tylko po to, abyś zastanowił się czy świat w którym istnieje ktoś poza Tobą może być kiedykolwiek wolny od „grzechu”. Nie ma Odgórnej siły, która mówi, że jedno stworzenie jest godne śmierci po to, aby drugie mogło przeżyć. Wszechświat nie zna granic, więc nie sposób podzielić go na części – lepsze, gorsze, jakieś. Tam gdzie znika przyczyna, znika skutek. Nie musisz się z tym zgadzać, nie musisz temu zaprzeczać. Tam gdzie istnieje świadomość odrębności zawsze będą różne punkty widzenia. Zapytasz więc do kogo adresowana jest moja wypowiedź, jeżeli wszystko jest przedłużeniem wszystkiego? Do nikogo. Tylko pustka potrafi prawdziwie uszanować wartość tych słów.