59). Doskonałość.

Doskonałość, kompletność, pełnia. Czy coś takiego istnieje? Niektórym czytającym te epitety przyjdzie do głowy słowo Wszechświat. To pojęcie oznacza nieskończoną ilość form. Byt jest doskonały, bo jest Wszechobecny t.j. nie stoi do niczego w opozycji. Wszystkie procesy zachowują w nim totalną równowagę, wynikając z siebie nawzajem. Człowiek jest przedłużeniem jego natury. Lubimy myśleć, że to My o wszystkim decydujemy, ale ilu z nas kieruje procesami wewnątrz ciała, ciśnieniem krwi, reakcjami chemicznymi, odruchami bezwarunkowymi/intuicją. Nie istniejemy bez świata, w którym możemy się poruszać (na tle którego być widoczni), z którego możemy czerpać powietrze, pokarm, ciepło słońca, siłę grawitacji, energię wiatru/mórz/oceanów, mrok w blasku księżyca (niezbędny do regeneracji). Nasze istnienie jest ściśle powiązane ze wszystkim co nas otacza, a jednak lubimy odgradzać się od świata i tworzyć przekonanie, że jesteśmy wyjątkowi, czy wyżsi od innych. W moim odczuciu każda chwila jest optymalna, ponieważ jesteśmy przedłużeniem siebie nawzajem, a co za tym idzie gwarantujemy ciągłość procesów nieskończenie doskonałej całości. Kiedy wydmuchujemy powietrze kreujemy strumień energetyczny, który dla jednych będzie oznaczał łagodny podmuch wiatru o poranku, a dla innych zmagania z trąbą powietrzną. Wszystkie procesy wydarzają się naturalnie i nie ma dobrych, ani złych mocy pociągających za sznurki. Czym jest więc doskonałość z punktu widzenia człowieka? Jest to życie bez oczekiwań, bo ta chwila jest punktem ścierania się wszelkich kosmicznych energii – przejawem kosmicznej mądrości i ładu. Teraz, teraz, teraz, teraz niechaj żyje nam…